Rakiety Patriot dla Ukrainy: Polska nie ma ich już do oddania

Rakiety Patriot dla Ukrainy nie popłyną z Polski. Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że Warszawa nie ma wolnych przeciwrakiet, które mogłaby przekazać Kijowowi. Ukraina prosi tymczasem sojuszników o 300 pocisków, by przetrwać zimę i obronić się przed rosyjskimi rakietami balistycznymi.

Co powiedział Sikorski

W wywiadzie dla PAP, opublikowanym w poniedziałek, minister przyznał, że brakuje ich na całym świecie. Sytuacja pogorszyła się po atakach na Iran, a Rosja produkuje więcej rakiet, niż sojusznicy mają przeciwrakiet do ich zestrzeliwania. “To prawdziwy problem” – ocenił.

Dodał, że część państw NATO nadal ma zapasy, które mogłaby przekazać, ale Polski wśród nich nie ma. Zaapelował do tych krajów o pomoc dla Ukrainy.

Prośba Zełenskiego o 300 pocisków

W piątek prezydent Wołodymyr Zełenski zwrócił się do przywódców UE na szczycie w Brukseli o 300 pocisków Patriot. Mają one chronić miasta i infrastrukturę energetyczną w czasie zimy. Ukraina nie może polegać na dwóch czy czterech rakietach od jednego kraju co kilka miesięcy, mówił i prosił o skoordynowany pakiet zimowy.

Pociski Patriot to dla Ukrainy podstawa obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. Zapasy są jednak podobno krytycznie niskie, a Moskwa nasila ataki na obiekty energetyczne.

Europa też ma ograniczenia

Holandia poinformowała w lipcu, że wyczerpała możliwości dostaw z własnych zasobów. Wcześniej przekazała pociski i pomogła złożyć dla Ukrainy kompletny system Patriot. Haga finansuje jednak także amerykańską broń przez inicjatywę NATO PURL. W lutym potwierdziła udział we wspólnym pakiecie wartym 500 mln dolarów, który obejmował rakiety Patriot z amerykańskich zasobów.

Wsparcie w obronie powietrznej zapewniają też Niemcy i Norwegia. Ograniczone zapasy i inne potrzeby obronne nadal jednak hamują dostawy.